
Korzystając z zaproszenia zaprzyjaźnionych Sióstr
Sacre Couer z Pobiedzisk - za które serdecznie dziękujemy -
postanowiliśmy trochę odsapnąć i spędzić lipcowy weekend 12.07.-14.07. nad
jeziorem. I choć pogoda spłatała nam figla - zamiast namiotów zdecydowaliśmy
się rozbić obozowisko pod siostrzanym dachem - nic nie było w stanie
popsuć nam humorów.
Pierwszy wieczór upłynął pod znakiem gier
planszowych (I niech ktoś powie, że gry
i zabawy są zarezerwowane tylko dla dzieci). Sobota, z kolei, przywitała nas iście
słonecznie. Nabrawszy sił, zajadając się przepyszną jajecznicą (któż inny
rozpoczyna dzień od jajecznicy? – tylko nasze fundacyjne kurczaki)
tradycyjnie już wybraliśmy się na spacer, podczas którego zwiedziliśmy
piękną okolicę, zarówno tę bliższą jak i dalszą. A wieczorem moc atrakcji – ognisko dla zgłodniałych
i spragnionych odpoczynku oraz rozgrywki piłki siatkowej, nożnej i turniej
badmintona dla zapalonych sportowców.:) W niedzielne przedpołudnie
znaleźliśmy się w samym środku półmaratonu wspierając okrzykami i oklaskami
biegaczy a następnie zwiedziliśmy skansen miniatur szlaku piastowskiego.
Przez rynek w Pobiedziskach nie dało się przejść obojętnie - zapachy
kusiły, więc biwak zakończyliśmy słodką ucztą gofrowo-lodową.
To co, kiedy powtórka? :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz