poniedziałek, 24 czerwca 2013

Czerwcówka na Cytadeli


Kocyk rozłożony na trawie w cieniu drzew, ciacho drożdżowe + porcja witamin w postaci czereśni, piłka dla pragnących spalić zbędne kalorie i doborowe towarzystwo – czegóż więcej potrzeba do szczęścia w słoneczny sobotni dzień? Co może wywołać więcej radości niż wspólne kurczakowe leniuchowanie? Nam (a ściślej mówiąc Ani, Agacie, Ewie, Marcie, Honoracie, Jaśkowi, Tomkowi i Wojtkowi) taka forma wypoczynku w stu procentach odpowiada. Czerwcówka na Cytadeli to bowiem nie tylko okazja do oderwania się od codzienności, ale również możliwość lepszego poznania wolontariuszy. Czasem wystarczy zwykła kolejka, by niespodziewanie odkryć czyjeś sekrety. Nieprawdaż Tomku? :) Ach te matki z dziećmi…
Poniżej zamieszczamy krótką fotorelację z naszego leniuchowania, aby utwierdzić osoby nieobecne w przekonaniu, że mają czego żałować.



Jedni maszerują szukając schronienia w cieniu...
... drudzy tymczasem z zimna przywdziewają kolorowe wdzianka.
Piknikowe menu. Łakocie...
... i witaminy
Te uśmiechy są dziwnie podejrzane. Czyżby ktoś tu coś zmajstrował? Może jakaś matka z dzieckiem?
Przyszły trener kadry siatkarskiej wyczekujący swoich zawodników. Ach ta punktualność :)
 A to już nasz pierwszy trening, którym oficjalnie rozpoczęliśmy sezon siatkarski...
Wianek... ciacho...wianek... ciacho...  I na co tu się zdecydować?

Hola, hola! Pan tu nie stał!!!
Piknikowy finisz... Pizza będzie tylko dla najwytrwalszych :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz