Kocyk rozłożony na trawie w cieniu drzew,
ciacho drożdżowe + porcja witamin w postaci czereśni, piłka
dla pragnących spalić zbędne kalorie i doborowe
towarzystwo – czegóż więcej potrzeba do szczęścia
w słoneczny sobotni dzień? Co może wywołać więcej radości niż wspólne
kurczakowe leniuchowanie? Nam (a ściślej mówiąc Ani, Agacie, Ewie, Marcie,
Honoracie, Jaśkowi, Tomkowi i Wojtkowi) taka forma wypoczynku w stu procentach
odpowiada. Czerwcówka na Cytadeli to bowiem nie tylko okazja do oderwania
się od codzienności, ale również możliwość lepszego poznania
wolontariuszy. Czasem wystarczy zwykła kolejka, by niespodziewanie odkryć
czyjeś sekrety. Nieprawdaż Tomku? :) Ach te matki z dziećmi…
Poniżej zamieszczamy krótką fotorelację z
naszego leniuchowania, aby utwierdzić osoby nieobecne w przekonaniu,
że mają czego żałować.
 |
| Jedni maszerują szukając schronienia w cieniu... |
 |
| ... drudzy tymczasem z zimna przywdziewają kolorowe wdzianka. |
 |
| Piknikowe menu. Łakocie... |
 |
| ... i witaminy |
 |
| Te uśmiechy są dziwnie podejrzane. Czyżby ktoś tu coś zmajstrował? Może jakaś matka z dzieckiem? |
 |
| Przyszły trener kadry siatkarskiej wyczekujący swoich zawodników. Ach ta punktualność :) |
 |
| A to już nasz pierwszy trening, którym oficjalnie rozpoczęliśmy sezon siatkarski... |
 |
| Wianek... ciacho...wianek... ciacho... I na co tu się zdecydować? |
|
|
 |
| Hola, hola! Pan tu nie stał!!! |
 |
| Piknikowy finisz... Pizza będzie tylko dla najwytrwalszych :) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz